Artykuł sponsorowany
Najczęstsze błędy przy montażu pokrycia z gontu na stromych dachach i w wilgoci

Dach postawiony nad Bałtykiem po pierwszym jesiennym sztormie bezlitośnie odsłania wszystkie sekrety montażu. Drobne niedociągnięcia, niewidoczne w słoneczny dzień, ujawniają się w postaci przecieków, podniesionych pasów i niepokojących dźwięków z poddasza. Wilgoć i porywisty wiatr to najsurowsi weryfikatorzy jakości prac dekarskich, którzy szybko obnażają każdy pośpiech i kompromis.
Dlaczego stromy spadek i wilgoć zwiększają ryzyko?
Na dachach o nachyleniu powyżej 60° siły natury działają inaczej. Woda spływa znacznie szybciej, ale jednocześnie wiatr wywiera o wiele większy nacisk na krawędzie i zakładki gontów. Każdy, nawet najmniejszy, nieprawidłowo zamocowany element staje się punktem zaczepienia dla podmuchów, które próbują poderwać pokrycie. Długotrwała wilgoć, charakterystyczna dla regionu nadbałtyckiego, dodatkowo komplikuje sytuację. Spowalnia odparowywanie wody z drewnianego podłoża, co może prowadzić do montażu na niedostatecznie suchej powierzchni. Co więcej, utrudnia naturalny proces wulkanizacji, czyli sklejania się pasów bitumicznych pod wpływem ciepła słonecznego. W efekcie strome połacie wymagają dodatkowego, wodoszczelnego podkładu, takiego jak IKO Armourbase, który stanowi drugą linię obrony przed wodą mogącą dostać się pod pokrycie w ekstremalnych warunkach.
Fundamentem trwałego dachu jest jednak to, co niewidoczne. Podłoże pod gonty bitumiczne musi być idealnie suche, a jego wilgotność nie może przekraczać 20%. Przekroczenie tej wartości sprawia, że drewno zaczyna "pracować" – pęcznieje i deformuje się, tworząc nierówności, które przenoszą się na pokrycie i osłabiają jego strukturę. Dlatego tak ważne jest zapewnienie stabilności przez pełne deskowanie z desek o szerokości 10-12 cm lub płyt OSB o grubości 12-18 mm. Równie kluczowa jest wentylacja. Prawidłowo wykonana szczelina wentylacyjna między ociepleniem a deskowaniem pozwala na stały przepływ powietrza od okapu do kalenicy. Ten ruch usuwa parę wodną przenikającą z wnętrza budynku, zapobiegając jej kondensacji, która prowadzi do gnicia więźby, rozwoju pleśni i drastycznego spadku skuteczności izolacji termicznej.
Najczęstsze błędy i specyfika montażu
Diabeł tkwi w szczegółach, a w dekarstwie te szczegóły decydują o szczelności. Jednym z najczęstszych błędów jest zły układ pasów gontu bez zachowania wymaganego przesunięcia (dla wielu modeli to 16,5 cm). Prawidłowy układ tworzy labirynt dla wody, uniemożliwiając jej dotarcie do podłoża. Niewłaściwe mocowanie to kolejna plaga. Zbyt mała liczba gwoździ – mniej niż cztery na pas gontu, a na stromych dachach, w strefach wietrznych, nawet sześć – pozwala wiatrowi na podrywanie pojedynczych elementów. Kluczowe jest też umiejscowienie gwoździ: wbite za wysoko, nie przytrzymają górnej krawędzi pasa znajdującego się poniżej. Równie groźne są zbyt małe zakłady przy obróbkach kominów czy okien dachowych oraz całkowite pominięcie pasa startowego na okapie. To on zapewnia podwójną warstwę i ciągłość klejenia w najbardziej narażonym na podwiewanie miejscu.
Wybór materiału musi iść w parze ze zrozumieniem lokalnych warunków. Nowoczesny gont bitumiczny, taki jak IKO Cambridge, dzięki swojej wielowarstwowej, laminowanej budowie jest cięższy i sztywniejszy, co sprawia, że dobrze sprawdza się na połaciach o nachyleniu od 12 do 85 stopni. Jednak nawet najlepszy produkt nie obroni się przed błędami wykonawczymi. Specjaliści z hurtowni Umbrella-Construction z Gdyni podkreślają, że kluczowe jest doradztwo techniczne dopasowane do specyfiki regionu. W klimacie nadbałtyckim, gdzie mniejsza ilość słońca spowalnia proces sklejania się bitumu, a nasycone solą powietrze przyspiesza korozję, niezbędne staje się stosowanie gwoździ nierdzewnych lub ocynkowanych ogniowo. Każdy detal ma znaczenie.
Ostateczna trwałość pokrycia zależy bardziej od staranności montażu i świadomości warunków pracy niż od samej nazwy materiału na opakowaniu. To solidne przygotowanie podłoża, dbałość o wentylację i precyzyjne mocowanie każdego elementu zapewniają realną ochronę na dziesięciolecia, nawet w najbardziej wymagającym i kapryśnym klimacie północnej Polski. Inwestycja w rzetelne wykonawstwo zawsze zwraca się w postaci spokoju i bezpieczeństwa.



